• Wpisów:18
  • Średnio co: 153 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 23:31
  • Licznik odwiedzin:27 023 / 2917 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jednym z moich większych błędów życiowych jest to, że dopuściłam innych ludzi do mojego życia, do decyzji, które powinnam podejmować sama. Z tym już całkowity koniec. To moje moje moje moje i tylko moje życie. Moje życie moje sprawy, a ludzie niech sobie myślą i mówią co chcą.

"Wiele tracimy wskutek tego, że przedwcześnie uznajemy coś za stracone."
 

 
*PO PROSTU TEGO CHCĘ*
Wypełnia mnie wewnętrzna siła, bo nie mogę tego powiedzieć o fizycznej. Ziomowe sporty nigdy nie były moją mocną stroną. Na narty jadę dopiero w lutym. Przesyłam wszystkim świąteczne ciepłe buziaki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*JA POTRAFIĘ ZROBIĆ TO LEPIEJ*
Moje poglądy i zdania się zmieniają, to normalne, taka kolej rzeczy. Jestem tylko jednego pewna. Nigdy się nie poddam. Wszyscy mogą mówić sobie co chcą, myśleć co chcą, ja nigdy nie zrezygnuję z tego czego naprawdę chcę.
 

 
Dziś znowu spojrzałam w lustro. Tym razem bez uśmiechu. NIE spojrzałam na siebie z obrzydzeniem, z pogardą, z wrogością, ale raczej spojrzałam na siebie z powagą, przymrużyłam oczy, odeszłam kilka kroków dalej, obruciłam się kilka razy lewo, kilka w prawo. Stanęłam na przeciw swojemu odbiciu w lustrze. Wyprostowałam się. Spojrzałam sobie prosto w oczy i wiedziałam czego chcę. Czego pragnę w nowym roku. *Chcę być chudsza.*
 

 


"Wyrządził mi straszny ból, ale ja nigdy nie potrafiłabym komuś złamać serca. Wiem jak to boli. Ile LAT trzeba z tym trwać. Nie potrafiłabym skrzywdzić tak drugiego człowieka. Nie potrafiłabym skrzywdzić tak JEGO."
 

 

"Pozytywnie, bez złych wspomnień. Znowu będzie pięknie i perfekcyjnie."
 

 


"Zagrałam wobec niego fair. Powiedziałam mu szczerze wszystko co między nami jest i jak ja odbieram nasze relacje między sobą. Nic nie komplikuję, czuję się dobrze, że zrzuciłam z siebie ten balast. Teraz kolej na jego ruch. Szczerze powiem, że czekam na dość wyraźny znak z jego strony, nie jakieś tam kino czy kwiaty, wiem na co go stać w stosunku do mnie."
 

 
Znowu moje niejedzenie stało się moją obsesją. Nie daję rady jeść normalnie. Jem mało produktów spożywczych, mało kalorycznych. Mam jadłowstręt. Trzy dni temu zwymiotowałam na widok słodyczy. Nie ważyłam się. Nóżki mam chudsze. Jutro jadę na miasto, może zjem obiad w wegetariańskim barze, chodź przeważnie biorę tylko dietetyczny deser. Szczerze to chyba to nie chodzi o moje ciało, tylko o to co jest we mnie, chyba miłość mnie zabija. Nie zawsze odchudzałam się zdrowo, ale wiedziałam jakie są granice i starałam się ich przestrzegać, teraz wiem, że coś robię nie tak. A dziś patrząc w niebo przeszło mi przez myśl zdanie, które wypowiedziałabym na publicznym przemówieniu: *Umierajmy chude, będzie więcej miejsca dla reszty*. Ah, tak mi szkoda, że z wiekiem głupieję. Wiem, że nic nie wiem. Niedługo wracam do formy. Zobaczycie mnie taką jaką powinniście mnie widzieć od zawsze. *Codziennie czytam wasze wpisy, nie zawsze komentuję, ale każdego dnia zdaję sobie sprawę, jak wiele wprowadzacie do mojego życia.*
  • awatar niinette.: Czytam Twoje wpisy i aż Ci zazdroszczę. 0 kcal? - musiałabym cały dzień chyba przespać :D :( Racja, *umierajmy chude* 3maj się ;*
  • awatar Mokra.: to był opis sytuacji, to co działo się na zewnątrz. a w środku burdel.
  • awatar It's okay not to be okay.: Też sobie zdaje sprawę coraz częściej ile tu wszystkie 'wnoszą'.Nie wyobrażam już sobie nie pisać tu i nie czytać tych wszystkich wpisów. Koło mnie jest wegetariański bar strasznie chętnie bym poszła..Nawet siedzibę bliżej mnie zrobili ;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

3

Każdego kolejnego dnia gdy wstaję walczę, obiecuję sobie przed lustrem, że wszystko będzie dobrze, ślepo okłamuję się, że nie ma problemu. Dzień mija mi każdy normalnie, nie pokazuję, że coś jest ze mną nie tak. Czasem się pośmieję, spotka mnie coś niesamowitego, cudownego. Ale nadchodzi wieczór i wtedy wszystko się zmienia, w moim przypadku na gorsze. Ale obiecuję dziś wam, że się nie poddam. Dziś ten dzień będzie wygrany. Przy okazji, co do odchudzania: *DZIŚ ZERO KCAL*.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 

2

Cały czas starałam się być perfekcyjna. Dążyłam by wszystko było w moim życiu idealne. I chyba dlatego wszystko się zjebało. Psychicznie nie wytrzymałam. Boję się, że jeśli dłużej będę niszczyć swoje życie wyląduję w zakładzie dla psychicznie chorych ludzi lub na cmentarzu. Robię wszystko by moi przyjaciele i bliscy mnie znienawidzili, ważę 45 kilogramów przy wzroście metr 65. Okaleczam się, głównie ręce. To wszystko zaczęło się miesiąc temu. Chyba mam jakieś odjechanie w psychice. Nie wiem co robić. Nie przyjmuję pomocy, nie potrafię jej przyjąć od kogokolwiek. Zauważyłam, że jak ktoś za wszelką cenę stara się mnie wyratować z tego "stanu" to robię wszystko by nie widział problemu, lub niszczę naszą przyjaźń. Okłamuję wszystkich, nie wykluczone, że was też, może pominęłam coś ważnego, ale staram się tego nie robić, chodź to silniejsze ode mnie. Ja chcę znowu żyć, normalnie, tak jak jeszcze miesiąc temu. Nie wiem co się dzieje, to mnie przerasta, nie daję już sama rady, a każdego odpycham. W myślach widzę tylko jedno wyjście, które zaczyna się na "ś".
  • awatar nicole89: Hej. Wiem jak to jest się okaleczać, przechodziłam to 3 lata temu i z czasem samo minęło... Wiem, ze od tego ciężko się powstrzymać, dlatego staraj się ciąć w mało widocznych miejscach, np. pod kostkami od wewnątrz, żeby nie zostawiać brzydkich blizn na widoku... Jeśli poharatasz ręce, to do końca życia będziesz się wstydziła chodzić w krótkim rękawku, to nie jest tego warte...
  • awatar ciastuszko: @desertflower333: :( ;***
  • awatar ciastuszko: @jak powietrze: bardzo mocno mi pomagacie . byłam dziś umówiona z jedną osobą która mogłaby mi pomóc tylko znowu mam jakąś zaporę i chyba odwołam spotkanie bo to nie ma sensu , czuję że jak się już z nią spotkam to i tak ją oszukam , powiem brednie czy coś innego . postaram się ale nie wiem czy potrafię
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

1

You can tell Jesus that the bitch is back. Nieoczekiwany brak słów. Aczkolwiek mogę napisać, że czuję się silna i zmotywowana. Wsparcie mam jedynie w sobie, a niektórzy z was wiedzą pewnie jak to jest gdy jest się samym dla siebie oparciem. Bywa trudno, nawet bardzo. Ale ja się nigdy nie poddam, będę walczyć. Wierzę w to, że tego dokonam. Czuję, że potrafię. Po za tym strasznie się stęskniłam i startuję do czytania wpisów. Cześć wszystkim (ponownie).
  • awatar Gość: Amazing article, lots of intersting things to digest. Very informative
  • awatar Gość: It's interesting to find how challenging the content side is for some
  • awatar Gość: Great article . Will definitely copy it to my website.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 


"Zapamiętaj na całe życie to uczucie, jakiego doznałaś gdy przezwyciężyłaś trudności. Zyskałaś w ten sposób potwierdzenie swoich umiejętności oraz siłę, aby stawić czoło przeciwnościom."